Ładnych parę lat temu w czasie
przeglądania zasobów internetu pod kątem modelarskim natrafiłem
na fotografię Bf-109 w malowaniu nieznanego mi wtedy państwa i
namalowaną na dziobie rekinią szczęką. Muszę wam powiedzieć że
tamto zdjęcie zrobiło na mnie piorunujące wrażenie do tego
stopnia że zapragnąłem w swojej kolekcji mieć model tego meśka
właśnie w takich oznakowaniach. Niestety nie było mi to dane w
tamtym czasie gdyż nikt kalkomanii na zamówienie nie robił a i nie
wiedziałem za bardzo co to za państwo i jaka to dokładnie jest
wersja 109tki. Stan tej niewiedzy trwał do momentu póki nie zadałem
pytania na jednym forum gdzie, jak się okazało, 109tka ta konkretna
należała do finlandii i była z końca lat 40 a dokładnie 1948
roku, wtedy też, pod naciskiem CeCeCePa, finowie musieli zmienić
znaki przynależności państwowej z błękitnych swastyk na kokardy
w kolorach biało błękitnym zatem ta zmiana dotknęła także i te
samoloty będące jeszcze w służbie sił powietrznych tego kraju.
No, wiedza została pozyskana zatem pozostało tylko czekać aż ktoś
wypuści model z takim malowaniem. Naczekałem się oj bardzo długo
bo w 2009 roku Airfix wydał całkowicie nowy jakościowo model
Bf-109 w wersji G-6, czy tej w której był prawdziwy samolot, no i
zestaw ten zawierał trzy oznakowania: fińskie, niemieckie i włoskie
a w dodatku obrazek na frontowej stronie pudełka przedstawiał
właśnie to pierwsze malowanie zatem nie trudno się domyśleć iż
przyjąłem sobie za punkt honoru zdobycie tego modelu i jego
sklejenie. Okazja na jego kupienie przytrafiła się jakoś w 2010,
chodź dokładnie nie pamiętam, kiedy to miała miejsce kolejna
edycja Lubleskich Spotkań Modelarskich organizowanych w galerii Gala
Dom i Wnętrze. No i w zasadzie niedługo po jego zakupie wziąłem
się za intensywną prace nad nim. Sam model sklejał się bardzo
dobrze, spasowany idealnie, szpachlówka poszła tam gdzie zawsze
czyli miejsca łączeń połówek kadłuba/skrzydeł, czy samo
połączenie skrzydeł z kadłubem. Oszklenie też było na wysokim
poziomie, przeźroczyste i spasowane należycie. Kalkomania tak samo
dobra, nie traciła kleju po kontakcie z wodą a i była taka w sam
raz czyli nie rozdzielono znaków przynależności państwowej na
osobne detale, tak samo godła czy nie oddzielono oczu na dwa osobne
elementy. Jednym słowem model idealne ale jest jedno „Ale”.
Producent źle zaprojektował wyoblenia na górze kadłuba w miejscu
gdzie znajdują się karabiny maszynowe. W prawdziwym samolocie są
to dwa osobne elementy więc nie wiem dlaczego twórca form
zdecydował się na zrobienie z tego jednego elementu, chyba że
chciał sobie uprościć robotę ale i tak tego nie wiem. Mimo to
model dla mnie jest bardzo istotny i w momencie jego ukończenia
stanął dumnie pośród innych modeli w gablocie, wręcz traktuję
go jako osobistą zdobycz gdyż obecnie nie jest już produkowany w
takiej formie. Model był malowany następująco: Humbrol: 117, 65
Pactra: RLM 66 i A46 a kalkomanie nakładane za pomocą lakieru
matowego też z pactry.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz