Legion Condor jak i w ogóle cała
Wojna Domowa w Hiszpanii to temat na wskroś zapomniany przez
modelarzy. Moją więc powinnością stało się przypomnieć i
zarazem pokazać barwy tak mało znane i tak zapomniane. Co
sukcesywnie czynię z każdym kolejnym modelem. Tego junkersa nie
mogło zabraknąć w mojej kolekcji wszak jest to drugi Ju-87 którego
zrobiłem, pierwszym była wersja G-2 jednak przetrwał on do czasów
dzisiejszych. Spośród kilku producentów zdecydowałem się na
Airfixa w nowych formach. Wybór był oczywisty. Malowanie Legionu
Condor bez konieczności kupywania osobnych kalkomanii sprawił że
wybór padł właśnie na tego producenta. Sam model kleił się
nadzwyczaj fantastycznie. Nie było żadnych niespodzianek które
mogły by utrudnić sklejanie czy wprowadzić konieczność jakichś
poprawek w strukturze modelu, że o ewentualnym cięciu całego
modelu nie wspomnę. Farby które użyłem do jego malowania
prezentują się następująco: Testorsy RLM 76, 71, 70, 02. Revell
9, 5. Humbrol 33, 27002.
Samo malowanie przebiegało bez
problemu, kalkomanie nakładały się porządnie chodź boczny znak z
numerem omal się nie zwiną w trakcie poprawiania położenia
poprzez odklejenie i ponowne umiejscowienie, zatem musiałem
natychmiast wsadzić ją do wody i mieszać aż się całość
rozprostuje. Kalki trzymają się dobrze i nie tracą właściwości
klejących po kontakcie z wodą. Razi tylko brak swastyk w drugim
malowaniu ale to już norma u Airfixa jak i paru jeszcze innych firm.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz