czwartek, 27 lutego 2020

[Galeria] Northrop F-5E, 1/72, Hobby Boss


Drugi w moich zasobach model najliczniejszej jak do tej pory kolekcji F-5 liczącej aż 4 sztuki. Wersję E nabyłem stosunkowo dawno z zamiarem zrobienia go w wersji biorącej udział w wojnie w Wietnamie. Nie jestem do końca pewien ale amerykanie raczej tej odmiany w czasie tego konfliktu nie używali. Model ten kleił się doskonale. Wszystkie elementy pasowały do siebie idealnie. Nie sposób jest się przyczepić do czegokolwiek ma naprawdę idealnie podzielony kadłub, poziomo na całej długości. O wiele lepiej się go składało niż w przypadku modeli wersji A/B/C z ESCI które miałem okazje sklejać i których podział technologiczny kadłuba woła o pomstę do nieba. Po prostu HB to ideał. Jedynym błędem jaki popełniłem to usterzenie poziome które ma dodatni zamiast ujemny wznios oraz wnęki z podwoziem które zamiast pomalować na biało pomalowałem tak jak widać na zdjęciu ale takie wpadki się każdemu zdarzają. Również w początkowym okresie ten model miał otwartą kabinę ale z racji ciągłego jej odpadania zdecydowałem się na jej całkowite zamknięcie. Nie ukrywam że w przyszłości nabędę jeszcze jedną sztukę i zrobię ją w oznaczeniach brazylijskich. Kalkomanie również nakładały się doskonale, nie traciły własności klejących po kontakcie z wodą. Szczerze wam powiem że nie pamiętam jakimi farbami go malowałem prócz bomb, rakiet, czarnych detali i podwozia, które są na 155, 33, 56, 34.






poniedziałek, 24 lutego 2020

[Galeria] Douglas A-4M Skyhawk, 1/72, Italeri


Czasami zdarza się że modelarz bywa obdarowany modelami których nie spodziewał się posiadać i których początkowo nawet nie miał w zamyśle kleić chodź bardzo chciał mieć jeden model danej maszyny. Mnie jakiś czas temu dotknął dosyć spory spadek w postaci 5 pudełek z niesklejonymi modelami głównie z okresu powojennego, z czego jednym z nich był pochodzący z Italeri A-4M Skyhawk w 1/72. Model ten jest dosyć wiekowy, dokładnie jest z 1983, ale nie stanowiło to żadnej przeszkody w jego poprawnym zrobieniu. Tak jak większość wiekowych zestawów, jest uproszczony ale nie był ciężki w sklejaniu. Wszystkie elementy pasowały do siebie dobrze, zarówno kabina jak i połówki kadłuba, skrzydeł a nawet zbiornika paliwa czy wyrzutni rakiet. Jedynym problemem były w tym zestawie kalkomanie. Często zdarzało się że po prostu się odklejały chodź nie ze wszystkimi tak było. Nie potrafiłem tego fenomenu zrozumieć ale przy odpowiednim mocniejszym dociśnięciu kalki ostatecznie się przykleiły na swoje miejsce. Niestety ale były też na tyle grube by nie za dobrze ułożyć się na modelu, zwłaszcza znak przynależności państwowej na skrzydle lewym od góry. Nie był to aż tak tragiczny model i uważam że należy mu się porządne wznowienie z nowymi formami i takimi samymi możliwościami wyboru malowania jak w tym zestawie. Skoro stać ich było na wprowadzenie zmian w modelu Canta Z.506 to i stać ich będzie na zrobienie nowych form dla tego Skyhawka. Nie liczę na to co prawda ale pomarzyć dobra rzecz. Model malowany następującymi kolorami; Humbrol: 129, 27002, 140. Revell: 5, 9, 8.






środa, 19 lutego 2020

[Galeria] Messerschmitt Bf-109G-6, 1/72, Airfix


Ładnych parę lat temu w czasie przeglądania zasobów internetu pod kątem modelarskim natrafiłem na fotografię Bf-109 w malowaniu nieznanego mi wtedy państwa i namalowaną na dziobie rekinią szczęką. Muszę wam powiedzieć że tamto zdjęcie zrobiło na mnie piorunujące wrażenie do tego stopnia że zapragnąłem w swojej kolekcji mieć model tego meśka właśnie w takich oznakowaniach. Niestety nie było mi to dane w tamtym czasie gdyż nikt kalkomanii na zamówienie nie robił a i nie wiedziałem za bardzo co to za państwo i jaka to dokładnie jest wersja 109tki. Stan tej niewiedzy trwał do momentu póki nie zadałem pytania na jednym forum gdzie, jak się okazało, 109tka ta konkretna należała do finlandii i była z końca lat 40 a dokładnie 1948 roku, wtedy też, pod naciskiem CeCeCePa, finowie musieli zmienić znaki przynależności państwowej z błękitnych swastyk na kokardy w kolorach biało błękitnym zatem ta zmiana dotknęła także i te samoloty będące jeszcze w służbie sił powietrznych tego kraju. No, wiedza została pozyskana zatem pozostało tylko czekać aż ktoś wypuści model z takim malowaniem. Naczekałem się oj bardzo długo bo w 2009 roku Airfix wydał całkowicie nowy jakościowo model Bf-109 w wersji G-6, czy tej w której był prawdziwy samolot, no i zestaw ten zawierał trzy oznakowania: fińskie, niemieckie i włoskie a w dodatku obrazek na frontowej stronie pudełka przedstawiał właśnie to pierwsze malowanie zatem nie trudno się domyśleć iż przyjąłem sobie za punkt honoru zdobycie tego modelu i jego sklejenie. Okazja na jego kupienie przytrafiła się jakoś w 2010, chodź dokładnie nie pamiętam, kiedy to miała miejsce kolejna edycja Lubleskich Spotkań Modelarskich organizowanych w galerii Gala Dom i Wnętrze. No i w zasadzie niedługo po jego zakupie wziąłem się za intensywną prace nad nim. Sam model sklejał się bardzo dobrze, spasowany idealnie, szpachlówka poszła tam gdzie zawsze czyli miejsca łączeń połówek kadłuba/skrzydeł, czy samo połączenie skrzydeł z kadłubem. Oszklenie też było na wysokim poziomie, przeźroczyste i spasowane należycie. Kalkomania tak samo dobra, nie traciła kleju po kontakcie z wodą a i była taka w sam raz czyli nie rozdzielono znaków przynależności państwowej na osobne detale, tak samo godła czy nie oddzielono oczu na dwa osobne elementy. Jednym słowem model idealne ale jest jedno „Ale”. Producent źle zaprojektował wyoblenia na górze kadłuba w miejscu gdzie znajdują się karabiny maszynowe. W prawdziwym samolocie są to dwa osobne elementy więc nie wiem dlaczego twórca form zdecydował się na zrobienie z tego jednego elementu, chyba że chciał sobie uprościć robotę ale i tak tego nie wiem. Mimo to model dla mnie jest bardzo istotny i w momencie jego ukończenia stanął dumnie pośród innych modeli w gablocie, wręcz traktuję go jako osobistą zdobycz gdyż obecnie nie jest już produkowany w takiej formie. Model był malowany następująco: Humbrol: 117, 65 Pactra: RLM 66 i A46 a kalkomanie nakładane za pomocą lakieru matowego też z pactry.






wtorek, 18 lutego 2020

[Galeria] Nakajima B5N2 „Kate”, 1/72, Hasegawa


Cóż , to dobry model. Wiele elementów pasowało do siebie idealnie ale i kilka z nich nie. Głównymi elementami z którymi miałem problem podczas montażu to elementy o numerze 19. Ten element był stanowczo za szeroki względem przodu kadłuba przez co szpachlowanie i szlifowanie, a później kontrolne gruntowanie było tu na porządku dziennym a i tak za pierwszym razem nie wyszło dobrze, dopiero za trzecim. Również mocowanie owiewki pozostawia wiele do życzenia. Przód w ogóle nie styka się z kadłubem przez co w czasie lakierowania musiało się tam trochę dostać i w efekcie szyba wygląda jakby pokryta szronem. Próbowałem to zniwelować ale revellowski klej do szyb nie pozwolił mi na w miarę bezproblemowe zdjęcie owiewki i wypolerowanie jej, zaś brak cienkiego tworzywa też nie pomógł mi w jakimś stopniu na zniwelowanie tego dziurska jakie widać. Zdecydowałem się zatem zostawić to tak jak jest. Pomimo tych błędów model jest całkowicie sklejany, ustępuje co prawda nowemu Airfixowi i to w znacznym stopniu, ale nie oznacza że nie da się tego zniwelować. Mam zamiar sprawić sobie jeszcze jeden egzemplarz, i zrobić w jeszcze jednym malowaniu które przewidział producent (nie wykluczam też wspomnianego airfixa jako wersję z innym podwieszeniem). Mimo to jednak polecam każdemu ten model. Przy odrobinie chęci i wysiłku da się wykonać z niego dobrą miniaturę tej maszyny. Kalkomanie są dobrej jakości, nakładają się bez problemowo, nie tracą własności klejących po kontakcie z wodą. Malowanie: Humbrol: 105, 186, 27002, 33 Revell: 9, 7. Przyznam się że naprawdę malowanie w tym samolocie to istna poezja. Wyszło tak świetnie że aż nie sposób wyjść z podziwu.






poniedziałek, 17 lutego 2020

[Galeria] Vultee A-35B Vengeance, 1/72, Chematic


Zestaw ten pochodzi z chematicu i został nabyty na mojehobby.pl w momencie gdy się pojawił w któreś z dostaw. Nie wahałem się i wziąłem od razu dwa by móc zrobić dwa iście ciekawe malowania. Malowanie które wybrałem dla tego egzemplarza to brazylijskie, jedno z ciekawszych które nosił ten samolot. Nie sklejał się jakoś przesadnie źle chodź owszem przesunięcie połówek kadłuba miało miejsce głównie u góry z przodu zatem jedyne co mogłem zrobić to porządnie pilniorem wyrównać to miejsce, zaszpachlować i szlus. Pomimo tego pozostałe elementy nie sprawiały jakichś super problemów przy klejeniu. Owiewka posiada jakieś dziwne bąbelki od strony wewnętrznej, których co prawda nie oszlifowałem gdyż nie opłacało się to za bardzo ale w drugim egzemplarzu postaram się ich pozbyć. Wlot pod kapotą silnika dorobiłem po kilku nieudanych próbach z kawałka połówki zbiornika z academowskiego F-51D, charakterystycz ny detal dla wersji A-35B zatem musiał zostać dorobiony. Pokusiłem się też o wyrycie nowych linii podziału blach wzorując się na tych starych. Nie jest to mój pierwszy Vengeance jakiego posiadam. Pierwszy egzemplarz nabyty jeszcze kiedy wydawał go ZTS Plastyk, też zostanie zaprezentowany na łamach mojej galerii pewnego dnia ale nie wcześniej niż przed ukończeniem trzeciego egzemplarza francuskiego. Kalki pochodzą z zestawu Print Scale'u 72-157 i naklejały się naprawdę świetnie, nie traciły własności klejących po kontakcie z wodą. Malowanie: Humbrol 147, 117, 63, 33, 81, 154, 27002 Revell, 9 Model Master 1715.






sobota, 15 lutego 2020

[Galeria] Porsche 930 Flachbau, 1/24, Fujimi


Bohaterem dzisiejszej galerii będzie Porsche 930 Flachbau zrobione przez Fujimi i będące w skali 1/24. O historii samego pojazdu nie będę się zbytnio rozpisywać, model kupiłem dosyć dawno temu i należy on do tych aut które robiłem metodami dziś już niepraktykowany mi przezemnie, mowa tu o braku podkładu, nie umyciu całości w płynie do garów, niestosowanie past polerskich/wosku. Sam model sklejał się bardzo dobrze, spasowanie elementów stoi na wysokim poziomie, jedyna rzecz za którą należy się biczowanie to brak silnika który przy takiej kratce powinien być. Co prawda słyszałem i widziałem że istnieje drugie wydanie tego 930 właśnie z silnikiem jednak nie wiem jak z jego dostępnością i to co mi się udało zdobyć jest jak na chwilę obecną jednym jedynym modelem tej odmiany 930. Malowanie jakie dałem temu modelowi nie jest zupełnie spontanicznym dziełem. Natrafiłem w internecie na poradnik dotyczący robienia masek do malowania płomieni na karoseriach samochodów, polegało to na przyklejeniu kawałków taśmy na przód karoserii, narysowaniu ołówkiem kształtu i wycięiu kształtu bezpośrednio na przyklejonej taśmie z usunięciem tych fragmentów taśmy gdzie malowany będzie kolor docelowy. Początkowo chciałem zrobić płomienie odręcznie bez użycia wcześniej wspomnianego szablonu, gdyż wtedy nie znałem tej metody, ale wyszło to mało przekonująco, niczym tło mocno nie ostre i rozmyte więc gdy tylko znalazłem poradnik z robieniem szablonów ochoczo zabrałem się do pracy. Nieukrywam że to co zrobiłem wyszło tak zajefajnie i taka duma rozpierała mnie ze swojej pracy że aż napędzało mnie to do skończenia tego auta. Lakierowanie, kalkomanie, znów lakierowanie i przeklejanie pozostałych detali włącznie z osadzeniem karoserii na podwoziu. Problemem były jednak przednie wycieraczki, z uwagi na fakt że nie były one ukształtowane tak jak powinny być będąc w pozycji równoległej do dolnej krawędzi szyby zatem decyzja o ich ułożeniu pionowo jest uzasadniona. Model też był robiony pod konkurso-wystaw y i zadebiutował na jednej z edycji Lubelskich Spotkań Modelarskich. Niestety ku mojemu rozczarowaniu model nie zdobył żadnego wyróżenienia że o pucharze za najlepsze malowanie nie wspomnę. Byłem wtedy wściekły z tego powodu a jeszcze bardziej się zagotowałem gdy jakiś inteligentny inaczej uszkodził mi ten model urywając jedną z wycieraczek. Niemożność jej dorobienia lub pozyskania zapasowego elementu od producenta zmusiło mnie do zostawienia tak jak jest. O tym uszkodzeniu zorientowałem się dopiero po powrocie do domu zatem ubieganie się o jakieś odszkodowanie od organizatorów tego konkursu nie miało już większego sensu bo nie miałem jak udowodnić że to stało się podczas trwania tego wydażenia a nie w domu. Model pomimo niepowodzenia na konkursie nadal jest oczkiem w mojej głowie, bo jest pierwszym tego typu modelem gdzie malowanie przebija się do oka widza najbardziej. I do tej pory był to jedyny taki samochód jeśli chodzi o malowanie.












czwartek, 13 lutego 2020

[Galeria] Junkers Ju-87B Stuka, 1/72, Airfix


Legion Condor jak i w ogóle cała Wojna Domowa w Hiszpanii to temat na wskroś zapomniany przez modelarzy. Moją więc powinnością stało się przypomnieć i zarazem pokazać barwy tak mało znane i tak zapomniane. Co sukcesywnie czynię z każdym kolejnym modelem. Tego junkersa nie mogło zabraknąć w mojej kolekcji wszak jest to drugi Ju-87 którego zrobiłem, pierwszym była wersja G-2 jednak przetrwał on do czasów dzisiejszych. Spośród kilku producentów zdecydowałem się na Airfixa w nowych formach. Wybór był oczywisty. Malowanie Legionu Condor bez konieczności kupywania osobnych kalkomanii sprawił że wybór padł właśnie na tego producenta. Sam model kleił się nadzwyczaj fantastycznie. Nie było żadnych niespodzianek które mogły by utrudnić sklejanie czy wprowadzić konieczność jakichś poprawek w strukturze modelu, że o ewentualnym cięciu całego modelu nie wspomnę. Farby które użyłem do jego malowania prezentują się następująco: Testorsy RLM 76, 71, 70, 02. Revell 9, 5. Humbrol 33, 27002.
Samo malowanie przebiegało bez problemu, kalkomanie nakładały się porządnie chodź boczny znak z numerem omal się nie zwiną w trakcie poprawiania położenia poprzez odklejenie i ponowne umiejscowienie, zatem musiałem natychmiast wsadzić ją do wody i mieszać aż się całość rozprostuje. Kalki trzymają się dobrze i nie tracą właściwości klejących po kontakcie z wodą. Razi tylko brak swastyk w drugim malowaniu ale to już norma u Airfixa jak i paru jeszcze innych firm.






wtorek, 11 lutego 2020

[Galeria] De Havilland Hornet F. Mk. 3, 1/72, Frog


Galeria przedstawia De Havillanda Horneta F. Mk. 3 w 1/72 z nieistniejącej już firmy Frog. Sam model pochodzi z 1971 i kupiłem go za normalne pieniądze gdzieś pod koniec 2017. Patrząc na jakość samego modelu to nie jest ona zła jednak wymagał on pewnej pracy związanej z obróbką elementów, jak praktycznie każdy model, szpachlowaniu i szlifowaniu. Do tego doszło jeszcze trasowanie szczątkowych linii podziału, wszak maszyna w większej większości jest z drewna. Samo spasowanie elementów nie było złe. Widać było zasadniczą różnicę względem oryginału i późniejszych wariacji w wydaniu Novo i jego pochodnych producentów z CeCeCePa. Ilość wlewek/nadlewek tworzywa była niewielka więc praktycznie sama obróbka elementów nie sprawiła żadnych problemów podobnie jak ich spasowanie względem siebie. Szybka o dziwo jest naprawdę mega przeźroczysta co w starych klamota....mode lach jest rzadkością. Podobnie było z kalkomaniami, jakość pomimo upływu lat stoi na dobrym poziomie, kalki nie tracą własności klejących po kontakcie z wodą, nie pękają nie odpadają. Malowanie: Humbrol: 163, 164, 230, 27002. Revell: 5, 9, 8.