Drugi w moich zasobach model
najliczniejszej jak do tej pory kolekcji F-5 liczącej aż 4 sztuki.
Wersję E nabyłem stosunkowo dawno z zamiarem zrobienia go w wersji
biorącej udział w wojnie w Wietnamie. Nie jestem do końca pewien
ale amerykanie raczej tej odmiany w czasie tego konfliktu nie
używali. Model ten kleił się doskonale. Wszystkie elementy
pasowały do siebie idealnie. Nie sposób jest się przyczepić do
czegokolwiek ma naprawdę idealnie podzielony kadłub, poziomo na
całej długości. O wiele lepiej się go składało niż w przypadku
modeli wersji A/B/C z ESCI które miałem okazje sklejać i których
podział technologiczny kadłuba woła o pomstę do nieba. Po prostu
HB to ideał. Jedynym błędem jaki popełniłem to usterzenie
poziome które ma dodatni zamiast ujemny wznios oraz wnęki z
podwoziem które zamiast pomalować na biało pomalowałem tak jak
widać na zdjęciu ale takie wpadki się każdemu zdarzają. Również
w początkowym okresie ten model miał otwartą kabinę ale z racji
ciągłego jej odpadania zdecydowałem się na jej całkowite
zamknięcie. Nie ukrywam że w przyszłości nabędę jeszcze jedną
sztukę i zrobię ją w oznaczeniach brazylijskich. Kalkomanie
również nakładały się doskonale, nie traciły własności
klejących po kontakcie z wodą. Szczerze wam powiem że nie pamiętam
jakimi farbami go malowałem prócz bomb, rakiet, czarnych detali i
podwozia, które są na 155, 33, 56, 34.
czwartek, 27 lutego 2020
poniedziałek, 24 lutego 2020
[Galeria] Douglas A-4M Skyhawk, 1/72, Italeri
Czasami zdarza się że modelarz bywa
obdarowany modelami których nie spodziewał się posiadać i których
początkowo nawet nie miał w zamyśle kleić chodź bardzo chciał
mieć jeden model danej maszyny. Mnie jakiś czas temu dotknął
dosyć spory spadek w postaci 5 pudełek z niesklejonymi modelami
głównie z okresu powojennego, z czego jednym z nich był pochodzący
z Italeri A-4M Skyhawk w 1/72. Model ten jest dosyć wiekowy,
dokładnie jest z 1983, ale nie stanowiło to żadnej przeszkody w
jego poprawnym zrobieniu. Tak jak większość wiekowych zestawów,
jest uproszczony ale nie był ciężki w sklejaniu. Wszystkie
elementy pasowały do siebie dobrze, zarówno kabina jak i połówki
kadłuba, skrzydeł a nawet zbiornika paliwa czy wyrzutni rakiet.
Jedynym problemem były w tym zestawie kalkomanie. Często zdarzało
się że po prostu się odklejały chodź nie ze wszystkimi tak było.
Nie potrafiłem tego fenomenu zrozumieć ale przy odpowiednim
mocniejszym dociśnięciu kalki ostatecznie się przykleiły na swoje
miejsce. Niestety ale były też na tyle grube by nie za dobrze
ułożyć się na modelu, zwłaszcza znak przynależności państwowej
na skrzydle lewym od góry. Nie był to aż tak tragiczny model i
uważam że należy mu się porządne wznowienie z nowymi formami i
takimi samymi możliwościami wyboru malowania jak w tym zestawie.
Skoro stać ich było na wprowadzenie zmian w modelu Canta Z.506 to i
stać ich będzie na zrobienie nowych form dla tego Skyhawka. Nie
liczę na to co prawda ale pomarzyć dobra rzecz. Model malowany
następującymi kolorami; Humbrol: 129, 27002, 140. Revell: 5, 9, 8.
środa, 19 lutego 2020
[Galeria] Messerschmitt Bf-109G-6, 1/72, Airfix
Ładnych parę lat temu w czasie
przeglądania zasobów internetu pod kątem modelarskim natrafiłem
na fotografię Bf-109 w malowaniu nieznanego mi wtedy państwa i
namalowaną na dziobie rekinią szczęką. Muszę wam powiedzieć że
tamto zdjęcie zrobiło na mnie piorunujące wrażenie do tego
stopnia że zapragnąłem w swojej kolekcji mieć model tego meśka
właśnie w takich oznakowaniach. Niestety nie było mi to dane w
tamtym czasie gdyż nikt kalkomanii na zamówienie nie robił a i nie
wiedziałem za bardzo co to za państwo i jaka to dokładnie jest
wersja 109tki. Stan tej niewiedzy trwał do momentu póki nie zadałem
pytania na jednym forum gdzie, jak się okazało, 109tka ta konkretna
należała do finlandii i była z końca lat 40 a dokładnie 1948
roku, wtedy też, pod naciskiem CeCeCePa, finowie musieli zmienić
znaki przynależności państwowej z błękitnych swastyk na kokardy
w kolorach biało błękitnym zatem ta zmiana dotknęła także i te
samoloty będące jeszcze w służbie sił powietrznych tego kraju.
No, wiedza została pozyskana zatem pozostało tylko czekać aż ktoś
wypuści model z takim malowaniem. Naczekałem się oj bardzo długo
bo w 2009 roku Airfix wydał całkowicie nowy jakościowo model
Bf-109 w wersji G-6, czy tej w której był prawdziwy samolot, no i
zestaw ten zawierał trzy oznakowania: fińskie, niemieckie i włoskie
a w dodatku obrazek na frontowej stronie pudełka przedstawiał
właśnie to pierwsze malowanie zatem nie trudno się domyśleć iż
przyjąłem sobie za punkt honoru zdobycie tego modelu i jego
sklejenie. Okazja na jego kupienie przytrafiła się jakoś w 2010,
chodź dokładnie nie pamiętam, kiedy to miała miejsce kolejna
edycja Lubleskich Spotkań Modelarskich organizowanych w galerii Gala
Dom i Wnętrze. No i w zasadzie niedługo po jego zakupie wziąłem
się za intensywną prace nad nim. Sam model sklejał się bardzo
dobrze, spasowany idealnie, szpachlówka poszła tam gdzie zawsze
czyli miejsca łączeń połówek kadłuba/skrzydeł, czy samo
połączenie skrzydeł z kadłubem. Oszklenie też było na wysokim
poziomie, przeźroczyste i spasowane należycie. Kalkomania tak samo
dobra, nie traciła kleju po kontakcie z wodą a i była taka w sam
raz czyli nie rozdzielono znaków przynależności państwowej na
osobne detale, tak samo godła czy nie oddzielono oczu na dwa osobne
elementy. Jednym słowem model idealne ale jest jedno „Ale”.
Producent źle zaprojektował wyoblenia na górze kadłuba w miejscu
gdzie znajdują się karabiny maszynowe. W prawdziwym samolocie są
to dwa osobne elementy więc nie wiem dlaczego twórca form
zdecydował się na zrobienie z tego jednego elementu, chyba że
chciał sobie uprościć robotę ale i tak tego nie wiem. Mimo to
model dla mnie jest bardzo istotny i w momencie jego ukończenia
stanął dumnie pośród innych modeli w gablocie, wręcz traktuję
go jako osobistą zdobycz gdyż obecnie nie jest już produkowany w
takiej formie. Model był malowany następująco: Humbrol: 117, 65
Pactra: RLM 66 i A46 a kalkomanie nakładane za pomocą lakieru
matowego też z pactry.
wtorek, 18 lutego 2020
[Galeria] Nakajima B5N2 „Kate”, 1/72, Hasegawa
Cóż , to dobry model. Wiele elementów
pasowało do siebie idealnie ale i kilka z nich nie. Głównymi
elementami z którymi miałem problem podczas montażu to elementy o
numerze 19. Ten element był stanowczo za szeroki względem przodu
kadłuba przez co szpachlowanie i szlifowanie, a później kontrolne
gruntowanie było tu na porządku dziennym a i tak za pierwszym razem
nie wyszło dobrze, dopiero za trzecim. Również mocowanie owiewki
pozostawia wiele do życzenia. Przód w ogóle nie styka się z
kadłubem przez co w czasie lakierowania musiało się tam trochę
dostać i w efekcie szyba wygląda jakby pokryta szronem. Próbowałem
to zniwelować ale revellowski klej do szyb nie pozwolił mi na w
miarę bezproblemowe zdjęcie owiewki i wypolerowanie jej, zaś brak
cienkiego tworzywa też nie pomógł mi w jakimś stopniu na
zniwelowanie tego dziurska jakie widać. Zdecydowałem się zatem
zostawić to tak jak jest. Pomimo tych błędów model jest
całkowicie sklejany, ustępuje co prawda nowemu Airfixowi i to w
znacznym stopniu, ale nie oznacza że nie da się tego zniwelować.
Mam zamiar sprawić sobie jeszcze jeden egzemplarz, i zrobić w
jeszcze jednym malowaniu które przewidział producent (nie wykluczam
też wspomnianego airfixa jako wersję z innym podwieszeniem). Mimo
to jednak polecam każdemu ten model. Przy odrobinie chęci i wysiłku
da się wykonać z niego dobrą miniaturę tej maszyny. Kalkomanie są
dobrej jakości, nakładają się bez problemowo, nie tracą
własności klejących po kontakcie z wodą. Malowanie: Humbrol: 105,
186, 27002, 33 Revell: 9, 7. Przyznam się że naprawdę malowanie w
tym samolocie to istna poezja. Wyszło tak świetnie że aż nie
sposób wyjść z podziwu.
poniedziałek, 17 lutego 2020
[Galeria] Vultee A-35B Vengeance, 1/72, Chematic
Zestaw ten pochodzi z chematicu i
został nabyty na mojehobby.pl w momencie gdy się pojawił w któreś
z dostaw. Nie wahałem się i wziąłem od razu dwa by móc zrobić
dwa iście ciekawe malowania. Malowanie które wybrałem dla tego
egzemplarza to brazylijskie, jedno z ciekawszych które nosił ten
samolot. Nie sklejał się jakoś przesadnie źle chodź owszem
przesunięcie połówek kadłuba miało miejsce głównie u góry z
przodu zatem jedyne co mogłem zrobić to porządnie pilniorem
wyrównać to miejsce, zaszpachlować i szlus. Pomimo tego pozostałe
elementy nie sprawiały jakichś super problemów przy klejeniu.
Owiewka posiada jakieś dziwne bąbelki od strony wewnętrznej,
których co prawda nie oszlifowałem gdyż nie opłacało się to za
bardzo ale w drugim egzemplarzu postaram się ich pozbyć. Wlot pod
kapotą silnika dorobiłem po kilku nieudanych próbach z kawałka
połówki zbiornika z academowskiego F-51D, charakterystycz ny detal
dla wersji A-35B zatem musiał zostać dorobiony. Pokusiłem się też
o wyrycie nowych linii podziału blach wzorując się na tych
starych. Nie jest to mój pierwszy Vengeance jakiego posiadam.
Pierwszy egzemplarz nabyty jeszcze kiedy wydawał go ZTS Plastyk, też
zostanie zaprezentowany na łamach mojej galerii pewnego dnia ale nie
wcześniej niż przed ukończeniem trzeciego egzemplarza
francuskiego. Kalki pochodzą z zestawu Print Scale'u 72-157 i
naklejały się naprawdę świetnie, nie traciły własności
klejących po kontakcie z wodą. Malowanie: Humbrol 147, 117, 63, 33,
81, 154, 27002 Revell, 9 Model Master 1715.
sobota, 15 lutego 2020
[Galeria] Porsche 930 Flachbau, 1/24, Fujimi
Bohaterem dzisiejszej galerii będzie
Porsche 930 Flachbau zrobione przez Fujimi i będące w skali 1/24. O
historii samego pojazdu nie będę się zbytnio rozpisywać, model
kupiłem dosyć dawno temu i należy on do tych aut które robiłem
metodami dziś już niepraktykowany mi przezemnie, mowa tu o braku
podkładu, nie umyciu całości w płynie do garów, niestosowanie
past polerskich/wosku. Sam model sklejał się bardzo dobrze,
spasowanie elementów stoi na wysokim poziomie, jedyna rzecz za którą
należy się biczowanie to brak silnika który przy takiej kratce
powinien być. Co prawda słyszałem i widziałem że istnieje drugie
wydanie tego 930 właśnie z silnikiem jednak nie wiem jak z jego
dostępnością i to co mi się udało zdobyć jest jak na chwilę
obecną jednym jedynym modelem tej odmiany 930. Malowanie jakie dałem
temu modelowi nie jest zupełnie spontanicznym dziełem. Natrafiłem
w internecie na poradnik dotyczący robienia masek do malowania
płomieni na karoseriach samochodów, polegało to na przyklejeniu
kawałków taśmy na przód karoserii, narysowaniu ołówkiem
kształtu i wycięiu kształtu bezpośrednio na przyklejonej taśmie
z usunięciem tych fragmentów taśmy gdzie malowany będzie kolor
docelowy. Początkowo chciałem zrobić płomienie odręcznie bez
użycia wcześniej wspomnianego szablonu, gdyż wtedy nie znałem tej
metody, ale wyszło to mało przekonująco, niczym tło mocno nie
ostre i rozmyte więc gdy tylko znalazłem poradnik z robieniem
szablonów ochoczo zabrałem się do pracy. Nieukrywam że to co
zrobiłem wyszło tak zajefajnie i taka duma rozpierała mnie ze
swojej pracy że aż napędzało mnie to do skończenia tego auta.
Lakierowanie, kalkomanie, znów lakierowanie i przeklejanie
pozostałych detali włącznie z osadzeniem karoserii na podwoziu.
Problemem były jednak przednie wycieraczki, z uwagi na fakt że nie
były one ukształtowane tak jak powinny być będąc w pozycji
równoległej do dolnej krawędzi szyby zatem decyzja o ich ułożeniu
pionowo jest uzasadniona. Model też był robiony pod konkurso-wystaw
y i zadebiutował na jednej z edycji Lubelskich Spotkań
Modelarskich. Niestety ku mojemu rozczarowaniu model nie zdobył
żadnego wyróżenienia że o pucharze za najlepsze malowanie nie
wspomnę. Byłem wtedy wściekły z tego powodu a jeszcze bardziej
się zagotowałem gdy jakiś inteligentny inaczej uszkodził mi ten
model urywając jedną z wycieraczek. Niemożność jej dorobienia
lub pozyskania zapasowego elementu od producenta zmusiło mnie do
zostawienia tak jak jest. O tym uszkodzeniu zorientowałem się
dopiero po powrocie do domu zatem ubieganie się o jakieś
odszkodowanie od organizatorów tego konkursu nie miało już
większego sensu bo nie miałem jak udowodnić że to stało się
podczas trwania tego wydażenia a nie w domu. Model pomimo
niepowodzenia na konkursie nadal jest oczkiem w mojej głowie, bo
jest pierwszym tego typu modelem gdzie malowanie przebija się do oka
widza najbardziej. I do tej pory był to jedyny taki samochód jeśli chodzi o malowanie.
czwartek, 13 lutego 2020
[Galeria] Junkers Ju-87B Stuka, 1/72, Airfix
Legion Condor jak i w ogóle cała
Wojna Domowa w Hiszpanii to temat na wskroś zapomniany przez
modelarzy. Moją więc powinnością stało się przypomnieć i
zarazem pokazać barwy tak mało znane i tak zapomniane. Co
sukcesywnie czynię z każdym kolejnym modelem. Tego junkersa nie
mogło zabraknąć w mojej kolekcji wszak jest to drugi Ju-87 którego
zrobiłem, pierwszym była wersja G-2 jednak przetrwał on do czasów
dzisiejszych. Spośród kilku producentów zdecydowałem się na
Airfixa w nowych formach. Wybór był oczywisty. Malowanie Legionu
Condor bez konieczności kupywania osobnych kalkomanii sprawił że
wybór padł właśnie na tego producenta. Sam model kleił się
nadzwyczaj fantastycznie. Nie było żadnych niespodzianek które
mogły by utrudnić sklejanie czy wprowadzić konieczność jakichś
poprawek w strukturze modelu, że o ewentualnym cięciu całego
modelu nie wspomnę. Farby które użyłem do jego malowania
prezentują się następująco: Testorsy RLM 76, 71, 70, 02. Revell
9, 5. Humbrol 33, 27002.
Samo malowanie przebiegało bez
problemu, kalkomanie nakładały się porządnie chodź boczny znak z
numerem omal się nie zwiną w trakcie poprawiania położenia
poprzez odklejenie i ponowne umiejscowienie, zatem musiałem
natychmiast wsadzić ją do wody i mieszać aż się całość
rozprostuje. Kalki trzymają się dobrze i nie tracą właściwości
klejących po kontakcie z wodą. Razi tylko brak swastyk w drugim
malowaniu ale to już norma u Airfixa jak i paru jeszcze innych firm.
wtorek, 11 lutego 2020
[Galeria] De Havilland Hornet F. Mk. 3, 1/72, Frog
Galeria przedstawia De Havillanda
Horneta F. Mk. 3 w 1/72 z nieistniejącej już firmy Frog. Sam model
pochodzi z 1971 i kupiłem go za normalne pieniądze gdzieś pod
koniec 2017. Patrząc na jakość samego modelu to nie jest ona zła
jednak wymagał on pewnej pracy związanej z obróbką elementów,
jak praktycznie każdy model, szpachlowaniu i szlifowaniu. Do tego
doszło jeszcze trasowanie szczątkowych linii podziału, wszak
maszyna w większej większości jest z drewna. Samo spasowanie
elementów nie było złe. Widać było zasadniczą różnicę
względem oryginału i późniejszych wariacji w wydaniu Novo i jego
pochodnych producentów z CeCeCePa. Ilość wlewek/nadlewek tworzywa
była niewielka więc praktycznie sama obróbka elementów nie
sprawiła żadnych problemów podobnie jak ich spasowanie względem
siebie. Szybka o dziwo jest naprawdę mega przeźroczysta co w
starych klamota....mode lach jest rzadkością. Podobnie było z
kalkomaniami, jakość pomimo upływu lat stoi na dobrym poziomie,
kalki nie tracą własności klejących po kontakcie z wodą, nie
pękają nie odpadają. Malowanie: Humbrol: 163, 164, 230, 27002.
Revell: 5, 9, 8.
Subskrybuj:
Posty (Atom)